26.11.2008, dorzucił: Robert
Fixie INC to mała nimiecka firma, która produkuje rowery trzeba przyznać dość ciekawe. Jak nazwa wskazuje zaczynała od tzw. ostrych kół, później postanowiła poszerzyć swoją ofertę o inne rowery. Gustują w stali, którą uważają za najlepszy materiał do produkcji ram i potrafią zadbać o nietuzinkowe wykonanie. Oglądając katalog na rok 2009 nie mogłem się powstrzymać, żeby o tym napisać.
Kolekcję otwierają dwa rowery: Pacemaker oraz Black Jack. Oba rowery przedstawiają kategorię singlespeed/fixed gear. Jak to producent określił “Jeden rower - dwie twarze”. W obu rowerach z tyłu zastosowano piastę z dwoma zębatkami. Po jednej stronie jest mały bębenek na zębatkę do single speeda, a po drugiej mocowanie na zębatkę do ostrego koła. Piastę produkują sami i nazwali ją Kickflip. Rowery różnią się kierownicami. Pacemaker ma prostą z “ostrymi” zakończeniami sięjącymi postrach wśród kierowców zmartwionych o lakier swoich aut. Black Jack ma za to kierownię szosową. Różnią się jeszcze wykonaniem, ale to bardziej kosmetyka którą trzeba zobaczyć samemu. Warto zerknąć, bo producent bardzo lubi takową dopracować.
Następna grupa to rowery szosowe, nowość na rok 2009 Chip Race oraz piękna Betty Leeds. Chip Race to rower, który pięknie prezentował by się w peletonie. Jedyna ich maszyna, która posiada bardziej “nowoczesne” i agresywne malowanie wykonany ze stali Reynoldsa 953 wyposażony w osprzęt SRAM-a Red korbę i koła Zippa. Najpewniej producent zaoferuje wersję z uboższym wyposażeniem, żeby cena była przystępna. Betty Leeds, w wersji flagowej “uzbrojona” jest w bardzo podobny osprzęt. Od Chip Race bardziej różni się ramą. Wykonana ze stali oznaczonej numerem 4130, pomalowana na czarno jest szczytem elegancji.
Ostatni rower jest przełajową maszyną Pure Blood zachwyca krwistą czerwienią. Osprzęt jak w przypadku innych rowerów stanowi SRAM Red, co ciekawe i co skreśla rower na wyścigach dla zawodników z licencją są tarcze, w tym przypadku Avid BB7 Road. Z tego co wiem, regulamin zabrania takiego rozwiązania. Ale to raczej drobny detal. Wracając do ramy producent inaczej niż w przypadku innych swoich ram dał potencjalnym odbiorcom ciekawą opcję. Jeśli ktoś chce tę ramę pozbawić przerzutek i złożyć na niej singla tudzież ostre koło, wystarczy wymienić haki na poziome, co nie stanowi najmniejszego problemu. Sprytnie i praktycznie.
Wszystkie rowery w moim odczuciu są piękne i gustowne. Zachwycać można się długo.
Zachęcam do obejrzenia rowerów katalog do ściągnięcia jest tutaj
Strona producenta: www.cycles-for-heroes.com
17.10.2008, dorzucił: Robert
Po ujawnieniu przez braci Crank Joplina i jego sukcesie jasnym było że pojawi się więcej sztyc tego rodzaju. Na targach Interbike zaprezentował się RASE wraz z Czarną Mambą (Black Mamba). Czym owy wynalazek jest? Otóż sztyca, jak nazwa wskazuje czarna. Wykonana z aluminium 7075. Waży 635g a więc więcej od Joplina, za to ma jedną przewagę, jej regulowana wysokość ma zakres 9″, a to już dużo. Jak działa? Producent się nie chwali w każdym razie wygląda ciekawie. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że nie wije się niczym Czarna Mamba i w czasie jazdy nie ukąsi nas w 4 litery ;)
20.09.2008, dorzucił: Robert
Było, o ciekawych dodatkach do roweru już dużo. Wielu jest takich co lubi się afiszować ze swoim zdrowym nałogiem na co dzień. Mamy koszulki, wielu ma bransoletkę Wippermana lub zrobioną samemu z łańcucha.
Jeśli nadal Wam mało, jest sobie taki sklepik u naszego zachodniego sąsiada, klik. Chyba każdy znajdzie coś dla siebie ;)
A jeśli chodzi o biżuterię rowerową, prototypowy zacisk Thomsona.

15.09.2008, dorzucił: Robert
Brenna, Brenna i po Brennej. Po maratonie 24h na okrągło i świetnej tamtejszej zabawie 8h zleciało mi niesamowicie szybko, ale nie o tym.
W porównaniu z trasą ubiegłoroczną było bardzo podobnie, choć drugi podjazd został “obcięty”. Co skróciło czas przejazdu pętli mającej ok. 8km zajmowała 50min ;) . Ogólnie rzecz biorąc było ciężko, wyczerpująco i kamieniście. Chociaż nastąpiła jedna duża zmiana w pogodzie. 8h na okrągło w Brennej przejdzie do historii bo… nie padało ;) , a wręcz przeciwnie było gorąco.
Jak się okazało, udało się spopularyzować w pewnym stopniu zawody w formule 8h i pojawiła się rekordowa ilość uczestników. Tym razem już w prawie każdej kategorii aby stanąć na pudle trzeba było walczyć ;) Wyjątkiem nadal pozostaje kategoria solo women. Co jest tego powodem? Nie mam zielonego pojęcia.
Cała reszta była tak jak zwykle, czyli bardzo udana. Atmosfera można by rzec rodzinna, bardzo miło spędza się na tej imprezie czas w biurze zawodów jak i na trasie. Jako że impreza przypadła w dzień pikniku Auto Profi mieliśmy dodatkową ilość atrakcji, która zwłaszcza spodobała się znacznej części zawodników, mianowicie chodzi o występ cheerlederek.
Po zakończeniu nie obyło się bez złocistego płynu i ogólnych rozmowach z innymi tak właściwie nie tylko o zawodach. I oczywiście emocji związanych z losowaniem ramy. Mimo, że minęło już troszkę czasu. Pewien jestem że zwycięzca nadal cieszy się jak dziecko ;)
Całość, tak jak na początku pisałem minęła mi tak szybko, że nie zdążyłem zauważyć kiedy pojawiłem się z powrotem w domu. I jeszcze trochę z przeżyć własnych. Nabrałem wielki szacunek do solistów, co jeździli po tej trasie bez przerwy przez 8h. Po 2 pętlach pod rząd na koniec, byłem całkowicie bez sił. Wielki szacunek! I jak kolwiek myślałem że udało mi się przejechać w tym roku trasę bez żadnego lacza, było to optymistyczne założenie…
A chłopakom z Horizon Five powiem jeszcze tylko jedno, do zobaczenia za rok :)
09.09.2008, dorzucił: Robert
Trochę czasu minęło od faktu, ale chyba jednak jestem winny relacji z 24h na okrągło w Białce Tatrzańskiej.
Opis trasy ubiegłorocznej możecie znaleźć już na stronie kilka wpisów wcześniej, chociaż uległa zmianie była bardzo podobna. Początek był ten sam, za to podjazd po stoku prowadził już trawersem aby było łatwiej (a nad tym czy rzeczywiście było można polemizować). Chwila zjazdu po trawie i był najtrudniejszy odcinek na trasie czyli singletrack, który po opadach przed startem stał się bardzo błotnisty. Właśnie tam udało mi się zaliczyć dzwona, co nabawiło mnie małej traumy na ten kawałek trasy. Później strzałki znów pokierowały nas pod górę, znowu po trawie. Notabene rok temu ten odcinek był zjazdem, i w dół był dużo łatwiejszy i przyjemniejszy ;) co pocieszające mniej więcej w jego połowie płynął zimny potoczek, z którego korzystali chyba wszyscy. Po uporaniu się z tym odcinkiem był podjazd, który z innymi w moim życiu miał wspólne to, że było w dół. Kosmiczny slalom w dół po stoku narciarskim był przyjemną odmianą.
Pogoda jak to już na imprezy Horizon Five musiała się popsuć, i z wielkim wyczuciem dramatyzmu burza pojawiła się chwilę przed zmierzchem. Inaczej mówiąc oświetlenie trasy szlag trafił. Deszcz mocno popsuł moje plany z jazdą nocną, i jedno okrążenie daje delikatny niedosyt, zwłaszcza że jazda po górach w nocy to coś absolutnie niesamowitego.
Całą imprezę oceniam najwyżej jak się da, bo atmosfera fantastyczna, trasa tak samo, a o bufecie nawet nie wspomnę ;) czego chcieć więcej?
I tak na zakończenie, wyścigi 24h straszą chyba tylko ilością godzin, bo nawet jadąc w 2 osobowym teamie okazał się do przejechania, z jak sądzę nie najgorszym wynikiem. Szkoda, że tak mało jest takich imprez w Polsce.
12.06.2008, dorzucił: Robert
W tym roku, jeżeli o filmy rowerowe chodzi, mówi się najwięcej o The Collective Seasons i F1RST. A pojawiają nam się jeszcze inne ciekawe produkcje. Tym razem napiszę trochę o tym co nagrali Szwajcarzy. Najwyraźniej nie każdy z nich przygotowywał się do Euro 2008 (film nie ma żadnego akcentu piłkarskiego ;) ). Pierwsze co ten film wyróżnia to fakt, że jest chyba pierwszym nagranym w technologii Full High Definition (wśród rowerowych oczywiście).
Niemal wszystkie ujęcia zostały wykonane w rejonie Alta Rezia, alpejskim raju dla wszystkich, którzy gustują we freeridzie, downhillu czy bardzo popularnym ostatnio enduro. W każdym razie sceneria, jak to na Alpy przystało, jest świetna. Jako, że film jest nagrany przez Szwajcarów nie zabrakło nawet krów Milka ;) . Są jeszcze dwie świetne rzeczy, które bardzo przypadły mi do gustu: sposób w jaki pokazano mniejsze i większe dzwony, oraz drop w scenerii nocnej oświetlony na wzór lotniska - naprawdę fantastyczny pomysł.
Może i riderzy nie pochodzą z panteonu światka rowerowego, to pokazują fantastyczną jazdę i co najważniejsze widać, że świetnie się przy tym bawią. Na dodatek całość zaopatrzono w bardzo przyjemną oprawę muzyczną. Zachęcam do obejrzenia trailera (do ściągnięcia na www.ionatefilms.com ), a najlepiej całego filmu.
P.S. Jeśli pokusicie się o płytę, znajdziecie na niej świetne dodatki takie jak relacja z mistrzostw Szwajcarii w DH, realia nagrywania nocnych scen i można zobaczyć pomysłowość Szwajcarów w momencie kiedy zatrzaśniemy w samochodzie kluczyki ;) .
19.05.2008, dorzucił: Robert
Ktoś mógł by się zastanawiać, co można ciekawego napisać o producencie wykonującym napędy dla rowerów niskobudżetowych. Otóż można! Bo postanowił konkurować z wiodącymi producentami. Zaprezentował grupę nazwaną Driven, która ma w swojej kolekcji sprzęt do rowerów górskich jak i szosowych. Ten pierwszy ma dwie podgrupy NMZ (wyższa) i NMX (niższa).
NMZ stanowi korba, której ramiona są wykonane z włókien węglowych, koronki z aluminium (wykonane w tajemniczej technologii Super Fluid Drive) oraz, co ciekawe, tytanowa zintegrowana oś. Miski suportu (z łożyskami ceramicznymi) jak i śruby trzymające tarcze mają złoty kolor co wyróżnia całą grupę. Znalazły się 3 modele kaset (również wykonane w tej samej technologii co korba), których koronki pokryte są dodatkowo azotkiem tytanu (czymkolwiek to jest ;)). Jedyne co je różni to fakt, że jedna ma czarną anodę, druga złotą, a trzecia jest srebrna i dodatkowo posiada osłonę z aluminium zapobiegającą dostawaniu się łańcucha miedzy szprychy. Dla dopełnienia całości pojawił się łańcuch (również pokryty azotkiem tytanu), w którym nity są drążone tak samo jak płytki. Wszystko to rzecz jasna dla obniżenia masy. Tylna przerzutka przypomina mi wyglądem XTR-a z zeszłego roku. Poza wózkiem który jest z karbonu cała wykonana została z aluminium, nie wyłączając kółek. Przerzutka pracuje w systemie 2:1 a więc nie ma tutaj niczego odkrywczego. Do kompletu mamy jeszcze piasty w złotym kolorze dostępne tylko pod hamulce tarczowe. Przednia piasta posiada dwie wersje pod mocowanie pod oś 20mm i 9mm. Obracają się na 2 maszynowych łożyskach, ta pierwsza wykonana w pełni z aluminium, a ta druga posiada oś z tytanu. Tylna piasta też ma wersję pod oś 12mm i 9mm. Sytuacja z osiami ta sama co z przodu, bębenek posiada 3 zapadki. Producent nie zaprezentował tylko manetek i przedniej przerzutki, czy ulegnie to zmianie? Zobaczymy.
Grupa NMX różni się jedynie tym, że pozbawiono ją wszystkich bajerów z karbonem i tytanem, oraz piast pod oś 20mm z przodu i 12mm z tyłu. Zabrakło też szpanerskiego złotego koloru.
Wsród osprzętu szosowego sytuacja jest podobna. NRZ ma sporo złotego. Korba oparta na tych samych technologiach co ta przeznaczona do mtb. Kaseta co ciekawe zamiast powłoki azotkowo tytanowej posiada powłokę ceramiczną. Łańcuch po za szerokością nie różni sie niczym od tego który mamy przeznaczony rowerów górskich. Dla odmiany tutaj już mamy przednią przerzutkę, w wersji mocowanej na hak wykonana z aluminium, po za prowadnicą łańcucha, która posiada elementy karbonowe. Tylnia przerzutka, wykonana w znacznej części z włókna węglowego, cała reszta zaś wykonana z aluminium. Tak jak w przerzutce mtb pracuje w systemie 2:1. Klamkomanetki mają klamki wykonane z węgla, a ażurowe cyngle są z aluminium. Co ciekawe osprzęt szosowy już trafił do jednego z mniejszych teamów, mianowicie jest testowany przez Vanderkitten Womens Professional Cycling Team.
NRX analogicznie jak w osprzęcie do kolarstwa górskiego pozbawiony został wszelkich oznak prestiżu.
O ile Sunrace nie zaprezentował żadnego rewolucyjnego rozwiązania, to przy odrobinie chęci mógł by namieszać potentatom w tej dziedzinie oferując np. konkurencyjne ceny. Osprzęt wg. mnie prezentuje się dość interesująco i z niecierpliwością czekam na pierwsze jego testy w praktyce. My możemy się tylko cieszyć, mamy większy wybór, a konkurencja może zacząć zmuszać się do obniżania cen.
Zdjęcia komponentów można obejrzeć na stronie producenta www.sunrace.com
31.03.2008, dorzucił: Hudy
Jak powszechnie wiadomo - moda wkroczyła również do rowerowego światka. Teraz, poza kolorem ramy, możemy przebierać w kolorowych rurkach, nyplach, śrubkach, piastach. Nie ma też większego problemu z pomalowaniem dowolnej części na specjalne życzenie, czy to u producenta, czy w wyspecjalizowanych zakładach. Upiększamy więc swoje maszyny, sprawiając, że nie tylko jeżdżą, ale również wyglądają coraz lepiej. Przyznam szczerze, że cieszy nas to bardzo.
Jednak są elementy roweru, które, choć bardzo przydatne, nie są zbyt chętnie mocowane w rowerze przez bikerów ponieważ psują wygląd naszej maszyny. Często jest to oświetlenie przednie, na które często nie ma już miejsca na kierownicy obok licznika i pulsometru. Oświetlenie tylne, które psuje wyścigowy charakter naszej maszyny powodując, że “coś” zwisa nam ze sztycy. Są to błotniki, które dla wielu są po prostu szpecące.
Na szczęście znalazły się firmy, które zajęły się również tymi elementami proponując rozwiązania, które nie szpecą i nie przeszkadzają.
W przypadku błotników - od dawna znane są agresywnie wyglądające DeFendery Topeka, Crushery Sks’a, niemal kultowe produkty The, czy też integrujący się z amortyzatorem błotnik Marzocchi. Wszystkie one nadają naszej maszynie motocrossowego charakteru, który z pewnością nie oszpeci naszej pięknej maszyny.
Mniej znane jest rozwiązanie Hope’a dotyczące oświetlenia przedniego: http://www.hopegb.com/voir_visled.html. Hope Vision integruje nasze oświetlenie z mostkiem kierownicy oszczędzając nam miejsce i zamykając bardzo zgrabnie cały system oświetlenia przedniego.
Problem tylnego oświetlenia (pomaga też w przypadku torebek podsiodłowych) rozwiązuje I.C.S. zastosowany w siodełkach Selle Royal oraz Fizik. System pozwala mocować tylne oświetlenie i torebki podsiodłowe bezpośrednio do siodełka oszczędzając nam montowania za pomocą rzepów, systemów beznarzędziowych i narzędziowych. Efekt? Zobaczcie sami Fizik Blink:
klik!
Kosmicznie wyglądający dysk schowany całkowicie pod siodełkiem. Czego chcieć więcej.
Osobiście dysponując oświetleniem Hope’a i Fizik’a nie zdejmowałbym go z roweru.
Z dodatkiem błotników wyglądałby jak turystyk przygotowany na wszystko nie tracąc przy tym sportowego charakteru.
Wykreślam więc z listy marzeń siodło Topeak Allay na rzecz Fizik: Zea:k + Blink, oraz mostek Thomsona na rzecz wspornika Hope’a + system Vision.
Do tego kilka kolorowych nypli, śrubek i rowerek będzie piękny :)
05.03.2008, dorzucił: Gierek
Mniejsza o to ;)
Było kiedyś o biżuterii na przykładzie Chris Kinga. Ten zacisk dołącza do grona:

…jedyne 10 funtów na
chainreactioncycles.co.uk.
25.02.2008, dorzucił: Gierek
W telewizji pokazywali już pierwsze oznaki wiosny, lub czegoś co można nazwać jej namiastką zaraz przed tym, jak znowu pojawi się mróz (a na początku marca ponoć coś takiego ma się zdarzyć). Małe pączki pojawiające się na gałązkach i inne takie tam pierdoły skutecznie zachęciły mnie do wzięcia jakże czystego roweru i ubrudzenia go troszeczkę.
Szybka ustawka na forum i miałem już paru towarzyszy tej słoneczno-ptasio-śpiewnej wycieczki. Towarzysze jednak stawili się na miejsce z lekkimi rowerami, w których opony były niewiele grubsze od mojego kciuka, podczas gdy ja mam radosny i nie taki lekki bujany inwentarz ze słusznymi laczkami.
Rzekli “to jakiś asfalcik” i poszliśmy…
…Gdzieś po 60km jedynym moim marzeniem było móc chodzić i siedzieć. Na szczęście pisząc tego posta z tym drugim nie ma problemu, a poranna wizyta w miejscu, do którego król chodził piechotą pokazała, że i pierwsze ma się nie najgorzej.
Jak na pierwszą jazdę w sezonie postąpiłem niezbyt mądrze. Cóż, zdarza się.
* * *
A na deser nowa koza z, co tu ukrywać, mojej ulubionej stajni. Gdy w 2005 roku wyszedł Blur oznaczony literkami LT, który miał więcej skoku od pierwowzoru i nieco bardziej turystyczną geometrię, moja reakcja była całkiem pozytywna.
Teraz pokazano jego następcę - ma jeszcze więcej skoku, od nowa zaprojektowane łączenia górne i dolne, wielkie łożyska i całkiem fajny wygląd:


(zdjęcia ze strony dystrybutora)
ciekawe, czemu SC przestało wsadzać do swoich rowerów sztućce Foxa..
Następne »